18.08.2015 r.

Innowacje to trudny temat. Tak jak w poprzednim rozdaniu funduszy europejskich takim słowem-kluczem była konkurencyjność, tak obecnie są to innowacyjność, badania i rozwój. Największe pieniądze niewiele to zmienią. To są sprawy złożone, wymagające pozytywnego wzmacniania w domach i szkołach niezależności myślenia, rozwijania myślenia wizjonerskiego, niestandardowego, czasami nawet szalonego.

Marta Tomaszkiewicz dziennikarka „Newsweeka” w lutym 2015 pisze, iż mamy przyzwoity system edukacyjny, znakomitych specjalistów i unijne pieniądze. Mimo to zostajemy w ogonie Europy, a na świecie zajmujemy 45. pozycję – wynika z najnowszego Globalnego Indeksu Innowacyjności.

Z unijnych państw o zaledwie kilka miejsc wyprzedzamy jedynie Grecję i Rumunię. Przed nami w rankingu znalazły się Chorwacja, Zjednoczone Emiraty Arabskie. Nasza innowacyjność stoi na poziomie Mołdawii, Rosji i Chile. „Od czołówki – Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i Szwecji – dzielą nas lata świetlne”.

Nie będziemy rozwijać innowacyjności do momentu, gdy ludzie będą się bali swoich twórczych pomysłów, bo mogą być uznani za innych, nienormalnych, odmieńców. Do rozwoju innowacyjności potrzebna jest również taka cecha osobowości jak wewnętrzne poczucie kontroli, czyli przekonanie, iż mój umysł może wytwarzać ciekawe rozwiązania, a ja sam mogę mieć wpływ na otaczającą rzeczywistość i na swój los. Innowacyjność nie jest rozwijana gdyż brak jest instrumentów nagradzania za innowacyjność.

Pieniędzy na badania mamy dużo jednak to nie skutkuje innowacyjnością w zastosowaniu. Biznes próbował nawiązać kontakt z instytucjami naukowymi, ale tu trzeba się wykazać nie tylko wiedzą, a przede wszystkim innowacyjnym myśleniem.